O mój boże. Ostatnia rzecz, jakiej się spodziewałam leżąc o 1 w nocy, w wakacje po skończeniu szkoły i przed studiami, to znalezienie mojego bardzo starego bloga. Ostatnio wstawiłam tutaj coś w 2015, chociaż to też było tylko przywitanie, a teraz jest 2019 i chyba umieram z feelsów.
Wiem, że i tak nikt tego nie czyta, ale piszę to bardziej dla siebie, jakbym jeszcze tu kieeedyś sama trafiła i znowu chciała umrzeć z cringe'u, no i powspominać. Bo aktualnie jestem troszkę na skraju płaczu, jak czytam komentarze pod tym gównem, które pisałam xd. Nie ma co ostro oceniać, miałam jakoś 14 lat, ale to żenujące, but still niesamowite że mogę to znów przeczytać.
No więc, jest rok 2019, wybieram się na studia i dalej coś dla siebie piszę. Pisałam przeróżne rzeczy i z dużymi przerwami, zawsze jakieś fanfiction, teraz jest to larry (jestem @glovvie na wattpadzie!!) i widzę, jak zmieniło się wszystko w tym, jak i co piszę - ps ktoś powinien był się zmartwić o to, jak dziwne i depresyjne rzeczy tu powstały, ale z drugiej strony to takie lataxdddd.
Lata z mcr i to, co wtedy robiłam, tak mnie "stworzyły", że aż sama jestem w szoku. Podsumowując, 13yo me is shaking and would never expect herself to be like dis. I uwielbiam wszystkich, z którymi byłam wtedy blisko i pisali mi tu tak kochane rzeczy. Życie to jakaś symulacja i chyba ją zacięłam logując się tutaj.
xoxo, Julka